Nie jesteś maszyną
Jeszcze nie zdążyłaś wrócić do życia po nocy. Nieogarnięta, popijając zimną kawę, odpalasz Instagrama, a tam z każdej strony atakują Cię posty i rolki pięknych, wręcz idealnych ludzi. Patrzysz na nich, potem na siebie i zaczynasz zastanawiać się, co jest z Tobą nie tak.
Dlaczego nie możesz jak oni robić tysiąca rzeczy, a przy tym mieć czas dla siebie? Przecież ich doba trwa tyle samo co Twoja. Też mają pracę, rodzinę, dzieci, psa, a mimo to znajdują chwilę, by usiąść w ciszy i posłuchać muzyki połączonej z szumem fal i ćwierkaniem małych wróbelków.
Ty za to czujesz się, jakby każdy dzień był walką z czasem. Ogarnianie siebie, dzieci, psa, potem praca, zakupy, obiad, obowiązki… Pod koniec dnia masz wrażenie, jakbyś przebiegła maraton, a mimo to lista rzeczy do zrobienia dalej się nie kończy. I znów zadajesz sobie pytanie:
dlaczego nie potrafisz być produktywna?
Co jest ze mną nie tak?
A co jeśli powiem Ci, że cała ta obsesja produktywności została stworzona po to, by wyciskać z ludzi coraz więcej?
Z czasem nazwano to „samorozwojem”. Obiecano nam sukces, pełną kontrolę, spełnienie i idealne życie.
Wystarczy dobrze zaplanowany dzień, estetyczny planer, poranna rutyna i odpowiednia motywacja. Nagle masz wierzyć, że w 24 godziny da się zrobić 48 — i jeszcze znaleźć czas na odpoczynek, trening, rozwój, zdrowe gotowanie i uśmiech. Social media bardzo szybko podłapały że produktywność dobrze się sprzedaje. Pokazały produktywność jako coś pięknego: czyste biurko, perfekcyjny poranek, kawa w uroczej filiżance i lista odhaczonych celów które realizują się prawie same.
Może problem nie leży w Tobie, tylko w tym że zapominasz że nikt nie pokaże zmeczenia, presji i bałaganu.
Więc zamiast próbować żyć jak maszyna, może po prostu zacznij żyć jak człowiek.